Środek tygodnia. W domu rozgardiasz, zabawki leżą w każdym możliwym miejscu, w niedawno umytej kafelce widzę rozgniecionego banana a może to inny owoc? Wszędzie kurz. Ale jak to? 2 dni temu sprzątałam. Na nic nie ma czasu myślę sobie, ciągle gonitwa i walka z czasem, praca. O dobo dlaczego trwasz tylko 24 h? Obiad? Zaraz zaraz obiad, trzeba znowu wymyśleć co tu zjeść... Mnie tam wystarczy kanapka, ale mąż? Mąż nie może być głodny, tak ciężko pracuje... Wstaje wcześnie rano. Na pewno jest zmęczony.. biedny on. Trzeba znowu coś wymyslać, znowu... no nie.
U mamy było tak dobrze, spokojnie, bez stresu, bez myślenia o czymkolwiek, tak beztrosko.
Zmęczeni codziennością, obowiązkami, ciągłą gonitwą za czymś wkurzamy się na siebie. Żeby to tylko raz w roku! o nie nie. Kilka razy w roku trzeba wyrzucić żale, że się nie domyśla, nie robi tego jak myślałam czy chciałam. Znowu pełno okruchów po pokrojonej bułce czy chlebie, zrolowana mokra ścierka na blacie. Mówiłam no....powtarzałam. Nie zostawiaj, sprzątnij. Odśwież ścianę bo jest cała w plamach, no ile można czekać...powtarzałam bez efektu. Znowu dopłata za wodę, ale jak to? No tak to nie dość, że droga sama w sobie, to żona codziennie musi umyć włosy, nie zmywa oszczędnie. Znalazł się Pan idealny. O co Ci kurde chodzi gościu?
Mam dość , każdy ma swoje racje, nie dojdziemy do kompromisu, nie stanie na moim. Trzeba będzie się rozstać, po co się męczyć i męczyć i ciągle docierać.
O matko ! niedługo czerwiec... 15 czerwiec, to już 3 rocznica naszego ślubu. Kiedy to zleciało? Ale że niby już 8 lat razem jesteśmy? Nigdy z nikim ani nikt ze mną aż tyle nie wytrzymał.
Dzisiaj sobie myślę ile ten mój małż musiał się nieraz nasłuchać. Ile razy znieść focha, ile razy sam podniósł ton głosu. Chyba musi mnie kochać?! Ja w gruncie dobra kobieta, ale potrafię dać popalić, gdy mnie ktoś wkurzy potrafię pokazać pazurki i nieźle się wkurzyć!
Dzisiaj trochę trudno wyobrazić sobie inaczej, pomimo upływu czasu, wielu trudności, różnic i dziwnych życiowych sytuacji. To ten człowiek. Mój mąż. Kocham go, jest najważniejszym mężczyzną w moim życiu. Tyle rzeczy już przeszliśmy razem. Wiem, że mogę na nim polegać, że daje nam poczucie bezpieczeństwa -mnie i Zuzce. Jest świetnym ojcem. Uwielbiam patrzeć na ich relacje tata- córka. Niestety są rzeczy, których nie mogę zmienić. Nie wszystko od nas samych zależy. Dla mnie najważniejsze są te nasze m kwadratowe.
I choć myślę, że ludzie całe życie się docierają , my też, to najważniejszy jest kompromis. Trzeba po prostu umieć go sobie wypracować. Można się wkurzać a nawet trzeba oczyszczać czasem atmosferę, ale potem umieć ją łagodzić, kończąc dzień całusem w przysłowiowe czółko. Trzeba mieć poczucie, że "ja" to najważniejsza osoba. Nie, nie ja... nasze dziecko. Nasze wspólne wymarzone dzieło. Idealne, bo nasze.
Ile jeszcze przed nami planów, marzeń do zrealizowania!. Jeszcze taka długa, wspólna droga przed nami. Jak się na nie cieszę. Mam nadzieję, że te dwa najważniejsznie uda nam się zrealizować w przeciągu 2 najbliższych lat.
I nie wierzę w to gówiane, wieczne szczęście innych. Wy też nie wierzcie. Ja już dawno się z tego wyleczyłam, z facebookowego życia innych, ten ma to a tamta to. No chodzące ideały. Byle pokazać światu-niech zazdrości!. Chwalą się swoim idealnym, zaprogramowanym życiem myśląc, że mają się lepiej od innych. Choć czasem jeszcze emocje dają górę, mąż sprowadza na ziemię. Nie wolno żyć życiem innych, to tylko zatruwa nasz umysł.
Mamy cudowne życie, nasze życie. I mam wielką nadzieję, że nikt obcy i nie przychylny mi, nie będzie mieszał w tym naszym kotle.
Kocham Cię D.
niedziela, 29 maja 2016
sobota, 30 kwietnia 2016
LISTA PRODUKTÓW W NASZYM MENU
30 kwiecień, dzisiaj Zuza obchodzi 19 miesiąc życia. O matko 19? to już? Ale kiedy jak to? Czas mnie do przodu jak szalony niczym wiatr i mam wrażenie, że przyspiesza coraz bardziej i bardziej. Te 19 miesięcy pozwoliło nam się już dość poznać, ale tak naprawdę to każdy kolejny tydzień, miesiąc przynosi nowe umiejętności, różne niespodzianki.
Po krótce mogę powiedzieć, że Zuza waży 10 kg ma ok 80 cm wzrostu.Wzrostu niestety nie byłam w stanie określić (ze stuprocentową dokładnością)z panią pielęgniarką w przychodni. Wszak Zuzanna jest w nieustannym ruchu, ona nie chodzi tylko biega. Wszędzie jej pełno. To bardzo pogodna dziewczynka. Czasami nie nadążam, skąd takie małe ciałko ma tak wielkie pokłady energii?! Ulubione słowa to tata, baja, koko, ojojojo, nie. Ulubiona bajka to Świnka Peppa czyli jej chrrrr chrrrr oraz Tomek i Przyjaciele.
Stan uzębienia na dzień dzisiejszy 11 zębów, a właściwie 11 jest w trakcie wyżynania.
Wraz z upływem czasu menu Zuzki coraz bardziej się wzbogaca. Ma kilka swoich ulubionych produktów. Na szczęście nie mamy problemów żywieniowych. Zuzia je chętnie, są dni kiedy ma większy apetyt, a czasem co kot napłakał. Uwielbia mleko, owoce, buraki, wodę, makaron.
Nasza lista sprawdzonych produktów się stale powiększa, większość z nich polecana jest przez czytaj skład.
A propo składu zawsze gdzieś tam sprawdzałam skład produktów, które będę spożywać ja i moi bliscy.
Odkąd stałam się rodzicem, mamą, a stary - tatą bardziej zagłębiamy się w to co kupujemy. Kierujemy się zasadą, że im mniej tym lepiej. Staramy się dobierać produkty żywnościowe tak aby nie było w nim substancji konserwujących tych słynnych ''E'', spulchniaczy, bez syropu glukozowo-fruktozowego itp itd.
Nie jestem zwolennikiem karmienia małego dziecka słodyczami, ale nie rozumiem pozbawiania dziecka przyjemności od święta, które możemy przygotować często w domu sami, albo kupując zwracać uwagę właśnie na skład.
Sprawa żywienia dziecka to indywidualna sprawa każdego rodzica. Nie wnikam czy ktoś daje dziecku cukier, sól czy nie i w jakich ilościach. Nie wnikam czy ktoś tuczy swoje dziecko i uczy złych nawyków na przyszłość czy zachwyca się chudością swojego dziecka, bo eliminując pewne składniki wierzy w to, że dziecko będzie takie zawsze i że nigdy nie sięgnie po słodycze czy inne niezdrowe przekąski.
My staramy się żeby Zuzi dieta była
1. Zdrowa i treściwa
2. Urozmaicona
3. Kolorowa
4.Smaczna
Kierujemy się rozsądkiem, czyli staramy się uczyć zdrowych nawyków, wyboru co jest zdrowsze , a co mniej. Czego można jeść więcej, czego mniej, a czego raczej unikać. W kuchni staram się przyrządzać potrawy tak, aby Zuzia ciepło i miło wspominała swoje dzieciństwo, tak jak ja.
Jesteśmy jednak ludźmi i zdarza nam się grzeszyć :)
PIECZYWO
Staramy się naprzemiennie podawać pieczywo pszenne jak i razowe, tak aby dieta była właśnie urozmaicona. Są dni kiedy Zuzia woli '' jasne '' pieczywo czyli tą zwykłą przysłowiową bułę czy maślanego rogala i takie kiedy uwielbia chleb razowy np. z żurawiną.
TŁUSZCZE
Używamy masła głównie z Mlekowity ( często są na nie promocje) lub po prostu to biedronkowe. Nie jestem zwolennikiem margaryny, która świetnie rozsmarowuję się na kanapce po wyjęciu z lodówki. Sama zostałam wychowana na maśle i chciałabym aby tak było w przypadku Zu.
Smażymy na maśle klarowanym lub oleju rzepakowym z oliwą z oliwek.
NABIAŁ
Zuzia kocha sery. To serowa dziewczyna, chyba ma to po mnie. Mogłabym jeść sery pod każdą postacią. Nasz sprawdzony nabiał to :
Nie posiada żadnych zbędnych dodatków, dlatego warto po niego sięgać.
Po krótce mogę powiedzieć, że Zuza waży 10 kg ma ok 80 cm wzrostu.Wzrostu niestety nie byłam w stanie określić (ze stuprocentową dokładnością)z panią pielęgniarką w przychodni. Wszak Zuzanna jest w nieustannym ruchu, ona nie chodzi tylko biega. Wszędzie jej pełno. To bardzo pogodna dziewczynka. Czasami nie nadążam, skąd takie małe ciałko ma tak wielkie pokłady energii?! Ulubione słowa to tata, baja, koko, ojojojo, nie. Ulubiona bajka to Świnka Peppa czyli jej chrrrr chrrrr oraz Tomek i Przyjaciele.
Stan uzębienia na dzień dzisiejszy 11 zębów, a właściwie 11 jest w trakcie wyżynania.
Wraz z upływem czasu menu Zuzki coraz bardziej się wzbogaca. Ma kilka swoich ulubionych produktów. Na szczęście nie mamy problemów żywieniowych. Zuzia je chętnie, są dni kiedy ma większy apetyt, a czasem co kot napłakał. Uwielbia mleko, owoce, buraki, wodę, makaron.
Nasza lista sprawdzonych produktów się stale powiększa, większość z nich polecana jest przez czytaj skład.
A propo składu zawsze gdzieś tam sprawdzałam skład produktów, które będę spożywać ja i moi bliscy.
Odkąd stałam się rodzicem, mamą, a stary - tatą bardziej zagłębiamy się w to co kupujemy. Kierujemy się zasadą, że im mniej tym lepiej. Staramy się dobierać produkty żywnościowe tak aby nie było w nim substancji konserwujących tych słynnych ''E'', spulchniaczy, bez syropu glukozowo-fruktozowego itp itd.
Nie jestem zwolennikiem karmienia małego dziecka słodyczami, ale nie rozumiem pozbawiania dziecka przyjemności od święta, które możemy przygotować często w domu sami, albo kupując zwracać uwagę właśnie na skład.
Sprawa żywienia dziecka to indywidualna sprawa każdego rodzica. Nie wnikam czy ktoś daje dziecku cukier, sól czy nie i w jakich ilościach. Nie wnikam czy ktoś tuczy swoje dziecko i uczy złych nawyków na przyszłość czy zachwyca się chudością swojego dziecka, bo eliminując pewne składniki wierzy w to, że dziecko będzie takie zawsze i że nigdy nie sięgnie po słodycze czy inne niezdrowe przekąski.
My staramy się żeby Zuzi dieta była
1. Zdrowa i treściwa
2. Urozmaicona
3. Kolorowa
4.Smaczna
Kierujemy się rozsądkiem, czyli staramy się uczyć zdrowych nawyków, wyboru co jest zdrowsze , a co mniej. Czego można jeść więcej, czego mniej, a czego raczej unikać. W kuchni staram się przyrządzać potrawy tak, aby Zuzia ciepło i miło wspominała swoje dzieciństwo, tak jak ja.
Jesteśmy jednak ludźmi i zdarza nam się grzeszyć :)
PIECZYWO
Staramy się naprzemiennie podawać pieczywo pszenne jak i razowe, tak aby dieta była właśnie urozmaicona. Są dni kiedy Zuzia woli '' jasne '' pieczywo czyli tą zwykłą przysłowiową bułę czy maślanego rogala i takie kiedy uwielbia chleb razowy np. z żurawiną.
TŁUSZCZE
Używamy masła głównie z Mlekowity ( często są na nie promocje) lub po prostu to biedronkowe. Nie jestem zwolennikiem margaryny, która świetnie rozsmarowuję się na kanapce po wyjęciu z lodówki. Sama zostałam wychowana na maśle i chciałabym aby tak było w przypadku Zu.
Smażymy na maśle klarowanym lub oleju rzepakowym z oliwą z oliwek.
NABIAŁ
Zuzia kocha sery. To serowa dziewczyna, chyba ma to po mnie. Mogłabym jeść sery pod każdą postacią. Nasz sprawdzony nabiał to :
Serek twarożkowy składa się tylko ze śmietanki i kultur bakterii fermentacji mlekowej.
Podobnie ma się sprawa z bieluchem i jogurtem naturalnym .
Jeśli chodzi o śmietany to o dziwo kupujemy tą tescową pozbawioną karagenu, który ma większość śmietan.
W przypadku sera żółtego, nie znalazłam ideału, ale najlepszy wg Nas jest ten. Zawiera wprawdzie chlorek wapnia, który jest substancją poprawiającą konsystencję sera i wzbogaca go o wapń, ale nie jest szkodliwy dla zdrowia.
WĘDLINA
Wędliny na razie Zuzia za dużo nie je, właściwie prawie wcale, bo nie chce. Nie zmuszamy jej, czasami coś skubnie. Kupujemy w zaprzyjaźnionym sklepie mięsnym. W kwestii mięsa Zuzia jest miłośniczą piersi z indyka i na tym głównie bazujemy.
PRODUKTY ZBOŻOWE, ZIEMNIAKI I INNE.
Zuzia lubi ziemniaki choć nie jest to sympatia tak wielka jak wobec makaronów, ryżu czy kaszy jaglanej. Ziemniaki pasują jej raczej w wersji zapiekanej. Makarony staramy się podobnie jak pieczywo podawać naprzemiennie pełnoziarniste z tym jasnym.
Nie kupuje kaszy jaglanej ekologicznej- bez przesady ;).
OWOCE I WARZYWA
Mamy małego pochłaniacza szczególnie owoców. Ulubione to banan, jabłko, kiwi, truskawki. Jeśli wasze dzieci niechętnie sięgają po owoce czy warzywa może warto uatrakcyjnić ich wygląd? Owoce są u Nas głównie przekąską lub drugim śniadaniem/ podwieczorkiem. Warzywa to głównie buraczki, surówka z marchewki i jabłka, reszta warzyw w postaci zup i kremów. Zuzia za szpinakiem narazie nie przepada, ale mam na to swoje sposoby. Jako, że lubi wyciskane soki i koktajle robię tzw,. shreka czyli koktajl z kiwi szpinaku typu"baby", łyżeczki miodu i cytryny.
DŻEM
Używamy jednego. Mój ulubieniec słodzony sokiem z jabłek. 100% owoców
KETCHUP
Używany w ilościach sporadycznych, ale bardzo lubiany. Może nie idealny, ale skład ma krótki.
PRZEKĄSKI
Grupa, która chyba wzbudza najwięcej emocji i kontrowersji. My zwykle kupujemy albo zabieramy na drogę takie. Ostatnia jest naszym grzechem paluszki, niestety nie mają składu jakiego bym sobie życzyła, ale jak pisałam wcześniej uważam, że od czasu do czasu nie szkodzi. Jeśli chodzi o słodkości, nie mamy problemu jako że ja piekę i wychodzi mi to( nieskromnie powiem) bardzo dobrze, Zuzia dostaje czasem kawałeczek szarlotki z polskiej szarej renety czy sernika. Tak tak! i jest tam cukier ;)! Nie daję czekoladek, aczkolwiek z nieoficjalnych źródeł wiem , że babci zdarzyło się dać kinder pingui. Nie ganię , troszkę skarciłam wzrokiem, choć wyznaję zasadę rodzice są od wychowywania, a babcie od rozpieszczania. Sama jeśli nią kiedyś zostanę pewnie też tak postąpię.
NAPOJE
Picie u Nas to herbata, woda czysta lub z miętą i limonką, a z soków to wyciskane lub poprostu stary ale jary BOBOFRUT.
Ile matek, dzieci tyle różnych podejść. Grunt to nie robić krzywdy sobie ani dziecku. Zachować umiar- to złoty środek, moim zdaniem.
Pozdrawiam,
M.
poniedziałek, 30 listopada 2015
Życie. Każdy kolejny dzień to jakaś lekcja.
Rodzimy się z niczym i odchodzimy ze świata z niczym. Całe życie gonimy za czymś.
Za świetnymi stopniami, świadectwami, studiami, które zapewnią nam wspaniałą przyszłość, za miłością- tą jedyną, najważniejszą, za szczęściem, za pieniędzmi i karierą i wielkim worem przyjaciół.
Gonimy nie wiedząc za czym, by w tym życiowym maratonie nie zostać na końcu.
Jesień i zima to pasmo długich wieczorów z kubkiem gorącej herbaty z cytryną pod kocem.
A jak jest koc i herbata, to musi być dobra książka.
Wieczór to ta chwila kiedy zatrzymuję się ja. Chwila dla mnie.
Ostatnio postanowiłam sięgnąć do książki, o której słyszałam wiele pozytywnych opinii. No i muszę przyznać, że nie zawiodłam się. Książka Reginy Brett " Bóg nigdy nie mruga" zrobiła na mnie ogromne wrażenie, Pozostawiła w sercu ślad na długo, a może na zawsze. Na pewno do niej jeszcze kiedyś wrócę.
Książka ta, to 50 lekcji na najtrudniejsze chwile w życiu. A może Ty jesteś właśnie w takim momencie swojego życia?
Oto kilka lekcji, które najbardziej utkwiły w mojej pamięci.
Lekcja 1
Jeśli nie wiesz co dalej, po prostu zrób następny właściwy krok
Twój problem polega na tym, że gdy zbyt długo stoisz w miejscu, to właśnie twoja decyzja,
Zazwyczaj zdajemy sobie sprawę, jaki powinien być nasz następny krok, ale jest tak błahy, że umyka nam z pola widzenia, Skupieni na odległej przyszłości, dostrzegamy tylko poważny i przerażający przełom zamiast prostego zadania.
Dlatego czekamy. I czekamy. Czekamy jakby plan na życie miał rozwinąć się u naszych stóp niczym czerwony dywan.
A prawda jest taka że i tak nie mielibyśmy odwagi na niego wejść.
Nieważne jak długą drogę mamy przed sobą. Po prostu nie mierzmy odległości między startem a metą. Takie rachuby powstrzymują przed zrobieniem kolejnego, małego kroku.
Zatem jaki powinien być ten właściwy krok?
Nieważne, o co chodzi po prostu zrób to,
Lekcja 2
Pogódź się z przeszłością, by nie psuła Ci teraźniejszości.
Nie możemy zmienić przeszłości, ale zmieniając naszą reakcję na jej okruchy , możemy zmienić teraźniejszość.
Lekcja 3
Nie porównuj swojego życia z życiem innych. Nie masz pojęcia co przyniósł im los.
Często rozglądamy się wokół, porównując swoje wewnętrzne rozterki z zewnętrznymi sukcesami innych, Chcemy mieć to co inni, tylko dlatego, że nam tego brakuje. Nieważne jest to co nam się przytrafia, ale to w jaki sposób to wykorzystamy,
Życie przypomina trochę grę w pokera. Nie mamy wpływu na to, jakie dostaniemy karty, ale tylko od nas zależy jak rozegramy partię.
Nie starajmy się iść w ślady innych. Świat nie potrzebuje kolejnej Matki Teresy, Gandhiego czy Billa Gatesa. Świat chce żebyś był sobą.
Lekcja 4
Poradzisz sobie ze wszystkim co Cię spotka, jeśli skupisz się tylko na obecnej chwili, zamiast wybiegać myślą naprzód.
Rzeczywistość jest taka, że nikt z nas nie ma kiepskiego życia, ani nawet kiepskiego dnia. Co najwyżej kiepski moment.
Cierpimy, bo nie skupiamy się na chwili obecnej. Marnujemy czas na lęk przed przyszłością. Trzeba przestać o tym co dobrego i złego było wczoraj i co złego czy dobrego będzie jutro. Jedyny ważny moment, w którym warto żyć to dzień dzisiejszy. Każde 24 h będą dobre, jeśli nie zatrujemy ich przeszłością i przyszłością.
Lekcja 5
Nikt prócz Ciebie nie odpowiada za Twoje szczęście. Jesteś menadźerem własnej radości.
Kiedy zadbamy o własne potrzeby i pragnienia, przestaniemy zadręczać innych wygórowanymi oczekiwaniami. Nie będziemy szukać u nich czegoś, czego nam brakuje.
Przyjdziemy zaspokojeni, przynosząc im coś, czym możemy się podzielić, co wzbogaci obie strony.
Sami odpowiadamy za własne szczęście- zaakceptujmy to i cieszmy się tym. Zostaliśmy oficjalnie nominowani menadżerami swojego losu.
Lekcja 6
Każdą tak zwaną katastrofę kwituj słowami "Czy za pięć lat to będzie miało jakieś znaczenie"?
Nieraz spotka nas w życiu przykrość rozczarowanie. Ale to co jest dziś, niekoniecznie będzie miało znaczenie za 5 lat. Prawdziwą miarą człowieka jest to, jak po upadkach podnosi się z ziemi.
Lekcja 7
Niezależnie od tego, jak dobrze czy źle wygląda sytuacja, ona i tak się zmieni.
Sekret polega na tym, żeby do niczego w życiu zbytnio się nie przywiązywać,ani do tego co jest dobre ani do tego co złe. Dobra passa przychodzi i odchodzi, zła passa przychodzi i odchodzi.
Nie powinniśmy trzymać się kurczowo tej pierwszej, ani walczyć do upadłego z tą drugą, tylko
z każdej sytuacji wyciągać wnioski dla siebie.
Trzeba dać się życiu ponieść. Dryfować niczym liść, niczego nie trzymając się, ufając prądom.
Lekcja 8
Gdyby wszyscy porównywali swoje problemy z innymi, nie zamieniliby się z nikim za żadne skarby
Od czasu do czasu nachodzi ochota, żeby pożyczyć sobie czyjeś życie. Rzucamy okiem na jakąś kobietę i marzymy, by znaleźć się w jej skórze. Przyglądamy się swojej i porównujemy ją ze skórą tej kobiety. Oczywiście nie wiemy jak ona czuje się w swojej, wydaje się tylko, że my czulibyśmy się w niej świetnie.
Zestawienie dogłębnej wiedzy o sobie z powierzchowną wiedzą o innych często wypada na naszą niekorzyść.
Od czasu do czasu uświadamiam sobie, że tak naprawdę moje problemy to najlepsze, co mnie w życiu spotkało, Moje problemy to moje nauczki. Moje zaszczyty. Moje dary.
Lekcja 9
Nieważne jak się czujesz. Wstań, ubierz się, przyjdź gdzie trzeba.
Od czasu do czasu tracimy grunt pod nogami, a wtedy ogarniają nas myśli, w które lepiej się nie zagłębiać.
Miewamy je wszyscy. Każdy skrywa w głębi duszy swoje prywatne ruchome piaski,w których czasem tonie. W takich chwilach rodzina i przyjaciele muszą nam przypomnieć o wszystkich dobrych rzeczach, które nas już spotkały i jakie nas jeszcze czekają.
Stawmy życiu czoła w pozycji pionowej zamiast poddawać mu się na leżąco. Ubierz się. Wyszykuj się od stóp do głów. To daje nadzieję. Przyjdź gdzie trzeba.
Życie polega na tym, żeby znaleźć się na czas, tam gdzie Cię oczekują.
Lekcja 10
Kto o nic nie prosi, niczego nie dostaje.
Jeśli o nic nie prosisz, niczego nie dostaniesz, Więc proś. Czasem usłyszysz tak, czasem nie, Ale jeśli nawet nie zapytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie, Sam jej sobie udzieliłeś.
Lekcja 11
Życie jest niesprawiedliwe, ale i tak jest dobre
Nieważne co dzieje się w życiu, wstaję i stawiam mu czoła. Niebo codziennie się do nas uśmiecha. Tylko czasami jest to śmiech przez łzy.
Życie naprawdę jest dobre.
PODAJ DALEJ.
źródło. Regina Brett "Bóg nigdy nie mruga"
Za świetnymi stopniami, świadectwami, studiami, które zapewnią nam wspaniałą przyszłość, za miłością- tą jedyną, najważniejszą, za szczęściem, za pieniędzmi i karierą i wielkim worem przyjaciół.
Gonimy nie wiedząc za czym, by w tym życiowym maratonie nie zostać na końcu.
Jesień i zima to pasmo długich wieczorów z kubkiem gorącej herbaty z cytryną pod kocem.
A jak jest koc i herbata, to musi być dobra książka.
Wieczór to ta chwila kiedy zatrzymuję się ja. Chwila dla mnie.
Ostatnio postanowiłam sięgnąć do książki, o której słyszałam wiele pozytywnych opinii. No i muszę przyznać, że nie zawiodłam się. Książka Reginy Brett " Bóg nigdy nie mruga" zrobiła na mnie ogromne wrażenie, Pozostawiła w sercu ślad na długo, a może na zawsze. Na pewno do niej jeszcze kiedyś wrócę.
Książka ta, to 50 lekcji na najtrudniejsze chwile w życiu. A może Ty jesteś właśnie w takim momencie swojego życia?
Oto kilka lekcji, które najbardziej utkwiły w mojej pamięci.
Lekcja 1
Jeśli nie wiesz co dalej, po prostu zrób następny właściwy krok
Twój problem polega na tym, że gdy zbyt długo stoisz w miejscu, to właśnie twoja decyzja,
Zazwyczaj zdajemy sobie sprawę, jaki powinien być nasz następny krok, ale jest tak błahy, że umyka nam z pola widzenia, Skupieni na odległej przyszłości, dostrzegamy tylko poważny i przerażający przełom zamiast prostego zadania.
Dlatego czekamy. I czekamy. Czekamy jakby plan na życie miał rozwinąć się u naszych stóp niczym czerwony dywan.
A prawda jest taka że i tak nie mielibyśmy odwagi na niego wejść.
Nieważne jak długą drogę mamy przed sobą. Po prostu nie mierzmy odległości między startem a metą. Takie rachuby powstrzymują przed zrobieniem kolejnego, małego kroku.
Zatem jaki powinien być ten właściwy krok?
Nieważne, o co chodzi po prostu zrób to,
Lekcja 2
Pogódź się z przeszłością, by nie psuła Ci teraźniejszości.
Nie możemy zmienić przeszłości, ale zmieniając naszą reakcję na jej okruchy , możemy zmienić teraźniejszość.
Lekcja 3
Nie porównuj swojego życia z życiem innych. Nie masz pojęcia co przyniósł im los.
Często rozglądamy się wokół, porównując swoje wewnętrzne rozterki z zewnętrznymi sukcesami innych, Chcemy mieć to co inni, tylko dlatego, że nam tego brakuje. Nieważne jest to co nam się przytrafia, ale to w jaki sposób to wykorzystamy,
Życie przypomina trochę grę w pokera. Nie mamy wpływu na to, jakie dostaniemy karty, ale tylko od nas zależy jak rozegramy partię.
Nie starajmy się iść w ślady innych. Świat nie potrzebuje kolejnej Matki Teresy, Gandhiego czy Billa Gatesa. Świat chce żebyś był sobą.
Lekcja 4
Poradzisz sobie ze wszystkim co Cię spotka, jeśli skupisz się tylko na obecnej chwili, zamiast wybiegać myślą naprzód.
Rzeczywistość jest taka, że nikt z nas nie ma kiepskiego życia, ani nawet kiepskiego dnia. Co najwyżej kiepski moment.
Cierpimy, bo nie skupiamy się na chwili obecnej. Marnujemy czas na lęk przed przyszłością. Trzeba przestać o tym co dobrego i złego było wczoraj i co złego czy dobrego będzie jutro. Jedyny ważny moment, w którym warto żyć to dzień dzisiejszy. Każde 24 h będą dobre, jeśli nie zatrujemy ich przeszłością i przyszłością.
Lekcja 5
Nikt prócz Ciebie nie odpowiada za Twoje szczęście. Jesteś menadźerem własnej radości.
Kiedy zadbamy o własne potrzeby i pragnienia, przestaniemy zadręczać innych wygórowanymi oczekiwaniami. Nie będziemy szukać u nich czegoś, czego nam brakuje.
Przyjdziemy zaspokojeni, przynosząc im coś, czym możemy się podzielić, co wzbogaci obie strony.
Sami odpowiadamy za własne szczęście- zaakceptujmy to i cieszmy się tym. Zostaliśmy oficjalnie nominowani menadżerami swojego losu.
Lekcja 6
Każdą tak zwaną katastrofę kwituj słowami "Czy za pięć lat to będzie miało jakieś znaczenie"?
Nieraz spotka nas w życiu przykrość rozczarowanie. Ale to co jest dziś, niekoniecznie będzie miało znaczenie za 5 lat. Prawdziwą miarą człowieka jest to, jak po upadkach podnosi się z ziemi.
Lekcja 7
Niezależnie od tego, jak dobrze czy źle wygląda sytuacja, ona i tak się zmieni.
Sekret polega na tym, żeby do niczego w życiu zbytnio się nie przywiązywać,ani do tego co jest dobre ani do tego co złe. Dobra passa przychodzi i odchodzi, zła passa przychodzi i odchodzi.
Nie powinniśmy trzymać się kurczowo tej pierwszej, ani walczyć do upadłego z tą drugą, tylko
z każdej sytuacji wyciągać wnioski dla siebie.
Trzeba dać się życiu ponieść. Dryfować niczym liść, niczego nie trzymając się, ufając prądom.
Lekcja 8
Gdyby wszyscy porównywali swoje problemy z innymi, nie zamieniliby się z nikim za żadne skarby
Od czasu do czasu nachodzi ochota, żeby pożyczyć sobie czyjeś życie. Rzucamy okiem na jakąś kobietę i marzymy, by znaleźć się w jej skórze. Przyglądamy się swojej i porównujemy ją ze skórą tej kobiety. Oczywiście nie wiemy jak ona czuje się w swojej, wydaje się tylko, że my czulibyśmy się w niej świetnie.
Zestawienie dogłębnej wiedzy o sobie z powierzchowną wiedzą o innych często wypada na naszą niekorzyść.
Od czasu do czasu uświadamiam sobie, że tak naprawdę moje problemy to najlepsze, co mnie w życiu spotkało, Moje problemy to moje nauczki. Moje zaszczyty. Moje dary.
Lekcja 9
Nieważne jak się czujesz. Wstań, ubierz się, przyjdź gdzie trzeba.
Od czasu do czasu tracimy grunt pod nogami, a wtedy ogarniają nas myśli, w które lepiej się nie zagłębiać.
Miewamy je wszyscy. Każdy skrywa w głębi duszy swoje prywatne ruchome piaski,w których czasem tonie. W takich chwilach rodzina i przyjaciele muszą nam przypomnieć o wszystkich dobrych rzeczach, które nas już spotkały i jakie nas jeszcze czekają.
Stawmy życiu czoła w pozycji pionowej zamiast poddawać mu się na leżąco. Ubierz się. Wyszykuj się od stóp do głów. To daje nadzieję. Przyjdź gdzie trzeba.
Życie polega na tym, żeby znaleźć się na czas, tam gdzie Cię oczekują.
Lekcja 10
Kto o nic nie prosi, niczego nie dostaje.
Jeśli o nic nie prosisz, niczego nie dostaniesz, Więc proś. Czasem usłyszysz tak, czasem nie, Ale jeśli nawet nie zapytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie, Sam jej sobie udzieliłeś.
Lekcja 11
Życie jest niesprawiedliwe, ale i tak jest dobre
Nieważne co dzieje się w życiu, wstaję i stawiam mu czoła. Niebo codziennie się do nas uśmiecha. Tylko czasami jest to śmiech przez łzy.
Życie naprawdę jest dobre.
PODAJ DALEJ.
źródło. Regina Brett "Bóg nigdy nie mruga"
środa, 4 listopada 2015
O moim sposobie na tartę
Odkąd zaszłam w ciąże miałam nieustanną potrzebę tworzenia w kuchni.
Głównie ów twórczość opierała się na wypiekach, bo te są moją pasją.Pieczenie sprawia, że zapominam, że wszystko wokół przestaje na chwilę istnieć.Uwielbiam oddawać się temu w całości,sercem, duszą i ciałem.
Ale wiadomo, nie samym pieczeniem człowiek żyje.
Zainteresowałam się czymś bardziej nietuzinkowym i prostym jak tradycyjny schabowy czy po prostu panierowana pierś z kurczaka.
Będąc w ciąży powiem szczerze eksperymentowałam na mężu, z myślą o tym co będziemy jadać razem już we 3 w przyszłości jak się później okazało niedalekiej.
Jednym z takich punktów była tarta. Być może ktoś będzie miał ochotę. Gorąco ją polecam, z jednej strony lekka a z drugiej sycąca. Jest niesamowita, bo pozwala szaleć ze składnikami takimi, które będą odpowiadały nawet najbardziej wybrednym.
Oto przepis.
Składniki na ciasto:
2. Szpinak odmrożony u mnie gotuję ok 10 min aż będzie miękki ( uwaga! ważne aby pozbyć się nadmiaru wody ze szpinaku, bo tarta będzie rozwalać się lub będzie "za mokra")
3. Smażymy mięsko na oleju rzepakowym/oliwie z oliwek
4. Wyrabiamy ciasto , formujemy kulkę i odkładamy na ok 20 min do lodówki
5. Po wyjęciu z lodówki rozwałkowujemy ciasto i nakładamy na formę do tarty
6. Nakłuwamy ciasto, tak aby oddychało i nie podnosiło się do góry, w tym celu obciążamy je ryżem lub innym "ziarnem" posypanym na ułożonej uprzednio folii aluminiowej
Tartę pieczemy najpierw w 180 stopniach przez 15 min z obciążeniem, tak aby ciasto lekko się przypiekło i nie było surowe
Smacznego:)
Głównie ów twórczość opierała się na wypiekach, bo te są moją pasją.Pieczenie sprawia, że zapominam, że wszystko wokół przestaje na chwilę istnieć.Uwielbiam oddawać się temu w całości,sercem, duszą i ciałem.
Ale wiadomo, nie samym pieczeniem człowiek żyje.
Zainteresowałam się czymś bardziej nietuzinkowym i prostym jak tradycyjny schabowy czy po prostu panierowana pierś z kurczaka.
Będąc w ciąży powiem szczerze eksperymentowałam na mężu, z myślą o tym co będziemy jadać razem już we 3 w przyszłości jak się później okazało niedalekiej.
Jednym z takich punktów była tarta. Być może ktoś będzie miał ochotę. Gorąco ją polecam, z jednej strony lekka a z drugiej sycąca. Jest niesamowita, bo pozwala szaleć ze składnikami takimi, które będą odpowiadały nawet najbardziej wybrednym.
Oto przepis.
Składniki na ciasto:
- 250 g mąki ( u mnie 50:50 pszenna tortowa i pełnoziarnista)
- 150 masła ( lepiej zainwestować w takie o dobrym składzie)
- 2 żółtka wesołych jajek
- 1/3 szklanki letniej wody (dolewamy stopniowo, wyrabiając ciasto tak aby nie kleiło się do rąk-analogicznie jak w przypadku ciasta kruchego do ciast)
- sól, pieprz - wg uznania , ciasto powinno mieć lekko słonawy posmak
- szpinak liściasty (450g), bo taki lubimy
- pierś z kurczaka/ indyka lub filet z łososia
- pomidorki koktajlowe/cherry ( 1 opakowanie)
- rukola/roszponka na górę
- Przygotowujemy składniki niezbędne do miseczek
2. Szpinak odmrożony u mnie gotuję ok 10 min aż będzie miękki ( uwaga! ważne aby pozbyć się nadmiaru wody ze szpinaku, bo tarta będzie rozwalać się lub będzie "za mokra")
3. Smażymy mięsko na oleju rzepakowym/oliwie z oliwek
4. Wyrabiamy ciasto , formujemy kulkę i odkładamy na ok 20 min do lodówki
6. Nakłuwamy ciasto, tak aby oddychało i nie podnosiło się do góry, w tym celu obciążamy je ryżem lub innym "ziarnem" posypanym na ułożonej uprzednio folii aluminiowej
Tartę pieczemy najpierw w 180 stopniach przez 15 min z obciążeniem, tak aby ciasto lekko się przypiekło i nie było surowe
7. Miksujemy masę, którą zalewamy farsz
8. Wyciągamy tartę i nakładamy składniki, zalewamy i pieczemy jeszcze ok 20-25 min aż farsz z masą zetnie się.
Smacznego:)
poniedziałek, 12 października 2015
Macierzyństwo a szczęście.
Jesieni ciąg dalszy. Chociaż patrząc za okno zastanawiam się czy aby na pewno? Miejmy nadzieję, że to chwilowy wybryk natury, a przed nami jeszcze trochę tych pięknych, złotych dni.
Przemyśleń ciąg dalszy. Usłyszałam ostatnio w jednym z moich ulubionych programów śniadaniowych rozmowę o tym czy macierzyństwo odbiera szczęście. Odbiera?
Pojawienie się dziecka na świecie to obrót życia o 360 stopni. Początki są zawsze ciężkie, bo nowa sytuacja, bo zmieniamy całkowicie swój harmonogram dnia, bo inne ważne mniej czy bardziej rzeczy muszą zostać rzucone w kąt. Zmęczenie, brak snu, wzajemne docieranie się. Nie ma się co oszukiwać, że macierzyństwo oblane jest wyłącznie lukrem- bo nie jest. A jeśli ktoś tak opowiada, proszę nie wierzcie...
Myślę, że macierzyństwo nie odbiera nam szczęścia, bo właśnie nim jest. Po prostu zmienia priorytety, nasze dotychczasowe spojrzenie na świat, na innych. Czyni nas bardziej wrażliwymi istotami. To ciężka praca, może najcięższa , która na każdym etapie życia wynagradzana jest inaczej.
Jak w każdej pracy, przychodzi czas zmęczenia. Nie ma się co bać, wstydzić czy mieć wyrzutów sumienia z powodu tego stanu. Dobrze jest wtedy mieć kogoś kto pomoże, pozwoli na chwilę relaksu, odpoczynku. Obojętnie kogo -męża, mamę czy dobrą koleżankę. Dobrze jest wtedy wyjść na chwilę,do sklepu, na spacer, czy zrobić coś tylko dla siebie. Mówi się, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Prawda!
Gdyby ktoś zapytał mnie czy macierzyństwo coś mi odebrało odpowiedziałabym oczywiście, że NIE.
Dało wszystko to, czego wcześniej brakowało-miłość, szczęście, radość, niesamowitego kopa i motywację do życia. Nie wyobrażam sobie już inaczej. Nie brakuje mi tej beztroski, chodzenia to tu to tam bez nerwowego patrzenia na czas. Bo wszystko w życiu ma swoje miejsce i czas. A teraz jest mój czas -najpiękniejszy,w roli mamy.
Chociaż czasami zmęczenie daje o sobie znać, wieczorem nie można długo zasnąć,a rano ciężko wstać z łóżka i kompletnie nic się nie chce to motywacją jest ono-dziecko, każdy jego uśmiech.
Moją motywacją, siłą do życia jest Ona - Zuza.
M.
Przemyśleń ciąg dalszy. Usłyszałam ostatnio w jednym z moich ulubionych programów śniadaniowych rozmowę o tym czy macierzyństwo odbiera szczęście. Odbiera?
Pojawienie się dziecka na świecie to obrót życia o 360 stopni. Początki są zawsze ciężkie, bo nowa sytuacja, bo zmieniamy całkowicie swój harmonogram dnia, bo inne ważne mniej czy bardziej rzeczy muszą zostać rzucone w kąt. Zmęczenie, brak snu, wzajemne docieranie się. Nie ma się co oszukiwać, że macierzyństwo oblane jest wyłącznie lukrem- bo nie jest. A jeśli ktoś tak opowiada, proszę nie wierzcie...
Myślę, że macierzyństwo nie odbiera nam szczęścia, bo właśnie nim jest. Po prostu zmienia priorytety, nasze dotychczasowe spojrzenie na świat, na innych. Czyni nas bardziej wrażliwymi istotami. To ciężka praca, może najcięższa , która na każdym etapie życia wynagradzana jest inaczej.
Jak w każdej pracy, przychodzi czas zmęczenia. Nie ma się co bać, wstydzić czy mieć wyrzutów sumienia z powodu tego stanu. Dobrze jest wtedy mieć kogoś kto pomoże, pozwoli na chwilę relaksu, odpoczynku. Obojętnie kogo -męża, mamę czy dobrą koleżankę. Dobrze jest wtedy wyjść na chwilę,do sklepu, na spacer, czy zrobić coś tylko dla siebie. Mówi się, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Prawda!
Gdyby ktoś zapytał mnie czy macierzyństwo coś mi odebrało odpowiedziałabym oczywiście, że NIE.
Dało wszystko to, czego wcześniej brakowało-miłość, szczęście, radość, niesamowitego kopa i motywację do życia. Nie wyobrażam sobie już inaczej. Nie brakuje mi tej beztroski, chodzenia to tu to tam bez nerwowego patrzenia na czas. Bo wszystko w życiu ma swoje miejsce i czas. A teraz jest mój czas -najpiękniejszy,w roli mamy.
Chociaż czasami zmęczenie daje o sobie znać, wieczorem nie można długo zasnąć,a rano ciężko wstać z łóżka i kompletnie nic się nie chce to motywacją jest ono-dziecko, każdy jego uśmiech.
Moją motywacją, siłą do życia jest Ona - Zuza.
M.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














































